Nikt nie uwierzy w to, ile emocji ukrytych jest w męskich historiach, w których tłem jest niepłodność. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie ogromu i dwoistości ciężaru jaki niosą mężczyźni. Dlatego dzisiaj postaramy się, choć w minimalnym stopniu odsłonić część męskiego tabu z nadzieją, że niniejsza treść stanie się inspiracją do refleksji i lepszego zrozumienia drugiego człowieka.

Wszystko zaczyna się od diagnozy > niepłodny, która z jednej strony informuje o istocie problemu z zajściem w ciąże i w życzeniowym obrazie świata spokojnie prowadzi do planu leczenia. Jednak z drugiej strony > diagnoza przede wszystkim silnie uderza w męskie ego. Mężczyzna w jednej chwili znajduje się w mentalnym potrzasku, w którym niezwykle trudno znaleźć źródło jakiejkolwiek ulgi – mimo, że takowe istnieją, o czym opowiemy w dalszej części. Jednak pozostańmy jeszcze w miejscu, w którym trudno znieść połączenie diagnozy z napływającymi myślami oraz emocjami. Tutaj odsłania się dwoistość męskiego ciężaru. Po pierwsze…

wygórowane i nienaturalne oczekiwania względem Mężczyzn,
które w najłatwiejszy sposób obrazują popularne słowa „chłopaki nie płaczą”. Społeczne przekonanie, które trwale odcisnęło piętno w ludzkiej psychologii w momencie diagnozy jest okrutnym ciężarem. Mężczyzna, zgodnie z naturą ma w sobie szerokie spektrum emocji, jednak na mocy wspomnianego społecznego przekonania, w przeciwieństwie do kobiet – „nie wypada” mu ich okazywać. Innymi słowy musi stłumić to, co się w nim i z nim dzieje, a tego rodzaju presja jeszcze „dokręca śrubę” i jakby kaskadowo uruchamia poczucie winy > nie powinien czuć takich emocji, a jednak czuje. Słowo „powinien” jest w tych okolicznościach bardzo zdradliwe > proszę sprawdzić. Mężczyzna powinien „zachować zimną krew”, powinien być opanowany i powinien być stabilnym wsparciem dla innych, powinien być silny ponad ludzkie siły > „powinien” tak wiele, a na całej liście nie ma punktu, który jest bliski naturze > powinien być człowiekiem i nie powinien wstydzić się swojego człowieczeństwa, czyli między innymi emocji, które są wpisane w nas wszystkich – bez względu na płeć. Pozostawiamy Państwu ten wątek do osobistej refleksji, która być może odsłoni znacznie więcej wygórowanych i nienaturalnych oczekiwań względem mężczyzn. Tymczasem przejdźmy do drugiej części męskiego ciężaru, jakim jest:

presja wizji męskości,
w której nie ma miejsca nie tylko na naturalne słabości, o czym mówił poprzedni akapit > co gorsza, nie ma w niej miejsca na jakikolwiek problem związany z tematem płodności. Nie wiemy nawet, czy ktoś wie > jak to się stało? Jak to się stało, że wizja męskości nie akceptuje zwyczajnych ludzkich problemów zdrowotnych? Dlaczego w tak nienaturalny sposób stawia się znak równości pomiędzy „męskość = płodność” w dzisiejszych czasach, gdzie niezwykle istotnym elementem pytania jest dopełnienie „w dzisiejszych czasach”? Być może, w tym miejscu pomysły z odwoływaniem się do nauki czy historii, a w nich przykładowo Darwina – badacza ewolucji człowieka, u którego znajdziemy wątek możliwy do ujęcia w syntezie „prawo silniejszego”, nie mogą stanowić fundamentu aktualnej wizji męskości, właśnie ze względu na „aktualność”, a raczej jej brak. Prawo silniejszego – choć będzie i może być słusznie bronione na wielu płaszczyznach jak zawodowa (mentalnie) czy sportowa (fizycznie) – nie może już rościć sobie prawa do tak szerokiego wydźwięku jak historyczny. Nie żyjemy w dżungli ani jaskiniach, a polowania czy łowy na wielkiego zwierza zostały zastąpione przez komputer i rozwój umysłowy. „Prawo silniejszego” w dzisiejszych czasach ma zupełnie inne znaczenie, jednak nie mamy na celu, by je teraz zredefiniować czy zaktualizować > chcemy jedynie zwrócić uwagę na absurdalność prehistorycznej wizji męskości, która niezwykle szkodzi męskości dzisiaj – zamiast ją budować. Cenę za ten stan rzeczy > jakby wgrany program na twarde dyski męskich przekonań > płacą mężczyźni, którzy stają w obliczu diagnozy „niepłodny” z ogromem i dwoistością tego ciężaru, a nie wiedzą, że…

Niepłodność to choroba jak każda inna.
Według badań Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego z niepłodnością zmaga się 1,5 miliona polskich par. Z roku na rok dotyka coraz więcej osób, dlatego obecnie traktowana jest jako choroba cywilizacyjna – liczby mówią same za siebie. Niepłodność jest powszechna. Nie ma nic wspólnego z męskością, a jest – w dużym uproszczeniu – ceną za nowoczesność. W tym miejscu pozwolimy sobie na małe podejrzenie > gdyby każdy mężczyzna wiedział jak wiele innych mężczyzn zmaga się z problemem niepłodności, a jednocześnie przyjął do świadomości fakt, że niepłodność to choroba jak każda inna > cywilizacyjna, pojawiłaby się szansa na uwolnienie od jednej części z opisywanej dwoistości ciężaru. Tego rodzaju mentalna ulga może okazać się wystarczająca, by wykonać pewny i spokojny krok w kierunku leczenia. Jednak nie poprzestaniemy na tym, ponieważ Mężczyźni w każdej chwili mają możliwość skorzystania z kolejnej ulgi > prawa do własnych emocji, czyli uświadomienia sobie, że nie ujmują męskości, a jedynie potwierdzają człowieczeństwo. Psychologia taką zmianę nastawienia nazywa > akceptacją i właśnie ten stan jest niezwykle pomocny w rozpoczęciu procesu leczenia niepłodności, który prowadzi do dumnego stwierdzenia…

Jestem OJCEM.
Choć droga do tego punktu w życiu nie należy do najprostszych, ponieważ przyczyny niepłodności mogą być bardzo różne, o czym pisaliśmy w artykule TUTAJ, to każdy Mężczyzna w chwili, gdy zostaje ojcem jest szczęśliwy i uznaje, że >>> było WARTO.

A jeśli Państwo uznają, że warto > proszę wysłać ten tekst w wiadomości prywatnej do Mężczyzny, który może potrzebować tego rodzaju informacji.

Najważniejszy jest CZŁOWIEK

Dodaj komentarz

scroll top