Gdy Świat się zatrzymał…

To moment, na który nikt z nas nie ma wpływu. Dzieje się tak niewiele, a jednocześnie bardzo wiele. W tym zatrzymaniu wiele osób zredefiniuje swoje życiowe wartości. Być może zobaczymy w nas lub wokół nas „coś”, czego nie można było zauważyć w biegu codzienności. Dobrowolnie nikt nie zmieniłby swojego życia tak radykalnie, jak to się dzieje w czasach globalnej kwarantanny. Jednak, być może za kilka miesięcy będziemy wdzięczni za to, że Świat się zatrzymał, a my wraz z nim, ponieważ w pewnym sensie jesteśmy zmuszeni, by zacząć myśleć inaczej.

Bardzo chcemy wierzyć w to, że każdy człowiek wykorzysta ten czas najlepiej jak to możliwe. Wszystkim życzymy, by pojawiało się wszędzie jak najwięcej inspiracji i coraz więcej swobody w planowaniu nowego życia – być może już zupełnie innego. Otwartego na zmiany i zapraszającego nowe punkty widzenia. Dlatego już dzisiaj pozwolimy sobie podjąć próbę, by uruchomić pokłady ludzkiej empatii, które mogą zmienić społeczne przekonanie. Być może właśnie w tym czasie zatrzymania, łatwiej nam wszystkim będzie zrozumieć trudny los innego człowieka – bez oceniania. Opowiemy Państwu o osobach, które z tak dramatyczną sytuacją jakiej teraz wszyscy doświadczamy zmagali się już dawno temu. Przechodzili tak trudny czas w skrytości przed całym światem. Czy było im ciężej ? Proszę sprawdzić.

Jak my wszyscy teraz czuli się odizolowani od świata i ludzi. To poczucie izolacji było okrutniejsze, ponieważ nie mogli podzielić się zmartwieniami z bliskimi. Zdarzało się, że szukając słów wsparcia u najbliższej rodziny otrzymywali cios niezrozumienia. Krytycznie oceniani przez innych tylko dlatego, że chcieli dać sobie prawo by normalnie żyć – jak wszyscy inni ludzie. Wyszydzani i wytykani palcami, jakby ponosili winę za swoją chorobę. Czasem całkowicie zaszczuci przez społeczne przekonania zamykali się w domach. Nawiedzała ich depresja, stany lękowe przed opinią innych, przeszywający ból niespełnionego najważniejszego życiowego marzenia, a nawet poczucie braku sensu życia. W tych stanach i swojej sytuacji nie mieli perspektywy, że cokolwiek się zmieni za kilka miesięcy – jak my teraz. W nich, każdej nocy narastała obawa, że nigdy nic się nie zmieni, że choroba zostanie na zawsze i nie będą mieli szansy na normalne życie.

Gdy pojawiała się iskierka nadziei w postaci procedur medycznych, które mogą uleczyć ich sytuację, uratować marzenie i poczucie sensu życia to tylko nieliczni z tego skorzystali. W tym miejscu może pojawić się myśl – to jakiś absurd. Jak można nie skorzystać z pomocy medycznej i nie uleczyć swojego życia jeśli jest taka możliwość? W tego rodzaju oburzeniu byłoby sporo racji. Jednak proszę sobie wyobrazić, że wiele osób nie korzysta z pomocy medycznej dlatego, że opinia społeczna bywa druzgocąca, a leczenie połączone jest ze wstydem, niezrozumieniem, a wręcz odrzuceniem przez społeczeństwo. Być może warto zaryzykować hipotetyczne porównanie do obecnej epidemiologicznej sytuacji. Gdyby osoby zarażone były wykluczane ze społeczeństwa a nie leczone. Gdyby negatywnie, a nawet drastycznie ocenianio chorych za ich chęć do leczenia. Gdyby chorzy wstydzili się stanu swojego zdrowia i leczenia, tylko dlatego, że duża grupa zdrowych uważa, że nie „powinni się leczyć” i tym samym nie mają prawa do normalnego życia.

Takie hipotetyczne porównanie pokazuje, że sytuacja jawi się jako nierealna w cywilizowanym świecie i przypomina  średniowiecze lub epokę niewolnictwa – czyż nie?
Jednak to wszystko się działo przez wiele ostatnich lat.
Przez takie dramaty przechodzą osoby chore na niepłodność lub bezpłodność. Choć są dostępne nowoczesne metody leczenia tych chorób jak in vitro, to wiele osób nie korzysta z nich tylko dlatego, że nie są w pełni społecznie akceptowane. Z obawy przed opinią innych rezygnują z najważniejszego życiowego marzenia o pełnej rodzinie, w której przychodzą na świat dzieci.

Dzisiaj mamy szansę to zmienić. Mamy możliwość zrozumieć, że bez względu na to o jakiej chorobie jest mowa – każdy ma prawo do leczenia BEZ OSĄDZANIA. Być może łatwiej nam będzie zauważyć, że osąd grupy może odbierać wolność i nadzieję chorego człowieka. Być może nawet dostrzeżemy jak „nieludzkie” jest opiniowanie metod leczenia chorych z punktu widzenia człowieka zdrowego. Być może zreflektujemy się i w przyszłości zatrzymamy zanim wydamy osobisty osąd o drugim człowieku. W czasach, gdy nasza wolność jest ograniczona kwarantanną możemy poczuć choć w minimalnym stopniu jak zniewolone bywają osoby dotknięte niepłodnością. Zamknięte we własnych czterech ścianach bez możliwości wyjścia. Choć nigdy nikt nie będzie w stanie wyobrazić sobie emocji towarzyszących chorobie to, mimo to, możemy zrobić coś niezwykle ważnego. Oddać wszystkim chorym należną WOLNOŚĆ w leczeniu swojego problemu.

Idealistyczna wizja przyszłości.

W naszych oczach idealna wizja przyszłości jest bardzo prosta. Każdy człowiek docenia i szanuje swoją wolność, mając na uwadze to samo prawo drugiego człowieka. Ludzka empatia nie musi przenosić gór, wystarczy że zatrzyma krzywdzące innych osądy. Człowieczeństwo nie musi przejawiać się bezwarunkowym wsparciem drugiego, wystarczy że na pierwszym planie postawi szacunek – do drugiego człowieka i jego losu, co może powstrzymać pokusę wyrokowania o życiu innych. Natomiast każda opinia, która jest przejawem osobistej wolności, zanim zostanie wypuszczona w świat, przejdzie przez odpowiedzialną weryfikację samego autora prostym pytaniem: czy moja opinia to moja wolność słowa czy raczej jest próbą odebrania wolności innemu człowiekowi?

Podsumowując – mamy nadzieję, że pewnego dnia wolność i swoboda, w tym wyboru metod  leczenia będzie stanem naturalnym w naszym społeczeństwie. Chcemy wierzyć, że aktualne „zatrzymanie” normalnego życia w kwarantannie uruchomi i spotęguje nasze zdolności do refleksji, a w przyszłości zatrzyma krzywdzące innych osądy. Świat zmieni się na lepsze.

Dla nas najważniejszy jest CZŁOWIEK

Jeśli uznasz, że warto to udostępnij ten wpis.

Dodaj komentarz

scroll top