Niespodziewany i SZOKUJĄCY problem PAR starających się o potomstwo

Tą niezwykle ważną informacją dzieli się z Państwem
Dr n.med. Szymon Bakalczuk – ginekolog położnik, androlog i seksuolog – udzielając wywiadu.

Na bazie powszechnego, społecznego odczucia, sytuacja par starających się o potomstwo najczęściej wygląda następująco – najpierw diagnozuje się kobietę w zwykłym gabinecie ginekologicznym. Po pół roku, a często jeszcze później „ktoś” zasugeruje, żeby zrobić badania andrologiczne, czyli spermiogram.
W mojej ocenie należy zajmować się parą – ZAWSZE. Błędem jest, jeśli rozpoczynamy terapię od jednej osoby, bo do posiadania potomstwa potrzeba komórek płciowych od obojga partnerów. Zatem nie powinno być tak, że najpierw ginekolog bada kobietę, a potem „ewentualnie” zajmujemy się jej partnerem. Diagnostyka oraz terapia powinna iść równolegle – kobiety i mężczyzny jednocześnie.

Dlaczego to jest tak istotne?

Problemy z zajściem w ciążę wynikające z późnego wieku, można określić jako standardowe, w procesie leczenia niepłodności. Taka sytuacja nie jest zaskoczeniem, czy szokiem dla par. Jednak, gdy wyniki mężczyzny uniemożliwiają posiadanie potomstwa z powodu braku plemników lub całkowitego uszkodzenia plemników – to bywa szokujące dla młodych ludzi, szczególnie jeżeli nie ma żadnych problemów ze współżyciem. U jednego z pacjentów pojawił się nawet atak histerii w gabinecie, co było bardzo trudne zarówno dla niego, jak i jego żony oraz dla mnie. Poradziliśmy sobie. Pozostaliśmy w bezpośrednim stałym kontakcie i kolejne 3 miesiące spędziliśmy na rozmowach, tłumaczeniach oraz badaniach diagnostycznych. Ten Pacjent przeszedł wszystko – badania hormonalne, ultrasonografie, punkcje jąder – niestety żadnej szansy nie było. Mimo, że w pierwszym badaniu zewnętrznym, fizykalnym nie było widać żadnych odchyleń od normy. Prawidłowo zbudowane prącie, jądra, a także cechy fizykalne świadczące o prawidłowych poziomach hormonów jak owłosienie itd. Jednak badanie nasienia wykazało – brak plemników, a wszystkie dodatkowe to potwierdziły. Mimo wszystko w naszej klinice bardzo wiele historii par kończy się szczęśliwie. Dzisiaj możemy się pochwalić, że wspomniana para ma dwójkę dzieci, ponieważ skorzystali z pomocy banku nasienia. Są szczęśliwymi rodzicami, a być może na koniec opowiem Państwu związaną z nimi anegdotę.

Czyli rozwiązaniem jest dawstwo nasienia Panie Doktorze?

Oczywiście nie zawsze. Jeżeli jest sytuacja obniżonej płodności to mamy wiele narzędzi terapeutycznych. Możemy najpierw stymulować kobietę, natomiast mężczyźnie zalecić lekarstwa, by poprawić parametry nasienia i uzyskać ciążę. Może to się odbyć w sposób naturalny lub przy pomocy łagodnie wspomaganego rozrodu, takiego jak inseminacja. Dysponujemy również zaawansowanymi metodami takimi jak zapłodnienie pozaustrojowe z techniką mikromanipulacji. Natomiast najtrudniejsza dla partnerów jest sytuacja, gdy u jednego mamy pełną bezpłodność, czyli brak plemników w nasieniu lub u kobiety przedwczesną menopauzę, co dość rzadko się zdarza. Kobieta nie ma wtedy własnych komórek jajowych, lub wynika to po prostu z wieku. Jeżeli kobieta ma 44-45 lat, może się tak zdarzyć, że jej czynność generatywna już wygasła. Trochę wcześniej, ale wygasła. Natomiast szokiem jest jak kobieta 29 – 30 letnia nie ma już własnych komórek jajowych. W takich okolicznościach możliwe jest dawstwo nasienia lub dawstwo komórki jajowej.

Czy w tak trudnej emocjonalnie sytuacji warto prosić rodzinę o wsparcie mentalne?

Realne wsparcie od rodziny zależy od bardzo wielu czynników i jest nieprzewidywalne.
Sugeruję parom, gdy już mamy ten pierwszy wynik, żeby sprawa została między nami trojgiem. Najlepiej, gdy nikt inny nie wie, ponieważ  nawet najbliższa rodzina – mama, tata, siostra, brat – w chwili jakiejś emocji mogą coś powiedzieć dziecku niepotrzebnego. Najczęściej rodzice nie chcą, aby dzieci o tym wiedziały, że nasienie pochodziło od dawcy i co ważne – w Polsce nie ma obowiązku informowania dziecka o tym, że nasienie jest z dawstwa.
Ten temat często pojawia się w gabinecie – czy informować rodzinę czy nie, o procesie leczenia niepłodności. Wszyscy wiemy, że najgorszym pytaniem „u cioci na imieninach” jest – a kiedy Ty Kasiu, Basiu będziesz w ciąży? Kiedy ja zostanę babcią? Mimo, że zadawane z troski, to są najgorsze pytania jakie rodzina może zadać osobom, które starają się o ciążę i nie z ich winy ciągle tego dziecka jeszcze nie ma. Właśnie dlatego mamy w poradni psychologów i terapie wspierające.

Dziękujemy za odpowiedzi Panie Doktorze i na zakończenie poprosimy o wspomnianą anegdotę.

Dobrze. Wspomniana przeze mnie, szczęśliwa już dzisiaj para to rodzice chłopczyka i dziewczynki. Mama jest pod moją stałą opieką i kilka razy przyjechała na wizytę z rosnącymi zdrowo dziećmi. Dla mnie te dzieci są podobne do ojca. To jest moja subiektywna ocena, ale są 😊 w zachowaniu, w ruchach przypominają tego ojca, którego znam. Oczywiście, jak wspominałem to jest bardziej anegdota niż fakt, zatem tego nie możemy nikomu obiecać, że dzieci będą podobne do jednego z rodziców – na to nie mamy żadnego wpływu.

Podsumowując – rozmowa z Dr n.med. Szymonem Bakalczukiem z jednej strony odsłoniła szokujący i niespodziewany problem par starających się o potomstwo. Jednak z drugiej strony pokazuje, że w każdej sytuacji można znaleźć rozwiązanie. Mamy również nadzieję, że zawarte tutaj słowa dodadzą otuchy i wzmocnią nadzieję par, które obecnie znajdują się w trudnych chwilach.

Dla nas najważniejszy jest CZŁOWIEK

Dr n.med. Szymon Bakalczuk

Dodaj komentarz

scroll top