Najczęściej na blogach możemy przeczytać, że inseminacja to małoinwazyjna metoda polegająca na wprowadzeniu do macicy kobiety, odpowiednio spreparowanego nasienia partnera. Oczywiście to prawda. Medyczny punkt widzenia to „pierwsza twarz” inseminacji. Zatem jeśli teraz potrzebujesz syntetycznych informacji typu wskazania, przeciwwskazania czy przygotowanie do zabiegu to wygodny link jest TUTAJ. Jednak jeśli chcesz poznać „drugą twarz” inseminacji to zapraszamy do lektury.

Inseminacja – anitidotum na stres, a nawet frustrację – dla Par starających się o potomstwo.

Wątek, który dzisiaj przybliżymy pojawia się w publikacjach niezwykle rzadko. Jeśli jest, to tylko symbolicznie w 2-3 zdaniach. Jednak emocje – zarówno te przyjemne, jak i te trudne – są nieodłączną częścią każdego człowieka. Zatem warto zwracać na nie równie baczną uwagę jak na naszą fizyczną stronę.
Aby nasze wyjaśnienia były precyzyjne i jasne wróćmy na chwilkę do medycznego punktu widzenia. Inseminacja szybko i skutecznie pomaga wtedy, gdy fizycznym problemem jest
np. bariera śluzu. Oznacza to, że w ciele kobiety śluz szyjkowy nie stwarza przyjaznych warunków dla plemników, dlatego mogą mieć trudności z przetrwaniem lub dotarciem do komórki jajowej. W takich sytuacjach podanie nasienia cienkim cewnikiem do jamy macicy najczęściej kończy się sukcesem i upragnioną ciążą. Inseminacja jest równie skuteczna, gdy problemem są obniżone parametry nasienia. Wtedy kluczem do rozwiązania problemu czasowej niepłodności jest „spreparowanie” nasienia, czyli laboratoryjnie wykonana selekcja. Zatem najlepsze plemniki z najwyższą zdolnością do zapłodnienia, poprzez zabieg inseminacji, mają skróconą drogę do komórki jajowej o połowę i co więcej, są bezpiecznie przeprowadzone przez nieprzyjazną barierę śluzu szyjkowego. W efekcie czego bardzo często kobieta zachodzi w ciążę już po pierwszym zabiegu. Podsumowując – z medycznego punktu widzenia inseminacja szybko i bezpiecznie rozwiązuje fizyczne problemy czasowej niepłodności.

Zatem przejdźmy do wyjaśnienia i odpowiedzi na pytanie „jak to możliwe, że inseminacja może być również antidotum na stres, a nawet frustrację?” Najlepiej zobrazuje to krótka historia Gosi – 30-letniej kobiety, która już 3 miesiące po decyzji „staramy się o dziecko” poczuła się niesamowicie obciążona.
Wszystko zaczęło się w atmosferze błogości i radości. Oboje czuli, że to najwspanialsza decyzja w ich życiu i jeszcze nigdy wcześniej nie byli tak szczęśliwie podekscytowani. Wspólne wizyty u ginekologa, a nawet gotowanie zdrowszych posiłków miało w sobie szczególny rodzaj magii. On dbał, by regularnie zażywała kwas foliowy. Samodzielnie komponował dla niej soki owocowo – warzywne. Wydawało się, że sielankowy nastrój zostanie z nimi na zawsze. Tymczasem, Gosia już w drugim miesiącu zauważyła, że jej cudownie dbający o wszystko partner kontroluje dni płodne. Bardzo chciała to uznać za objaw opieki i starań, jednak wyraźnie czuła jak bardzo inne było ich współżycie w dni płodne. Widziała, że w te dni nie cieszą się sobą i bliskością tak samo jak wcześniej, tylko „coś” bardzo się zmieniło. W trzecim miesiącu starań o potomstwo poczuła się obciążona zadaniowym podejściem swojego partnera i postanowiła z nim o tym porozmawiać. Miała nadzieję, że po kilku zdaniach wszystko wróci do ich idyllicznej normy. Niestety to co usłyszała zamiast ukojenia przyniosło jej zaskoczenie uruchamiające falę stresu. Okazało się, że jej partner nosił w sobie przekonanie, że ciąża pojawi się już po pierwszym miesiącu. Gdy tak się nie stało był zawiedziony  i postanowił „dopilnować”, by kolejnym razem się udało. Skoro druga próba również nie zakończyła się oczekiwanym sukcesem to rosła w nim irytacja. Nie dzielił się z nią swoimi rozterkami, ponieważ chciał pielęgnować jej dobry nastrój, mimo że w sobie już toczył walki z emocjami. Gosia nie mogła w to uwierzyć, ponieważ dla niej to było oczywiste, że starania mogą potrwać nawet kilka miesięcy. Nie spodziewała się, że jej partner nałożył na siebie i na nich tak potężną presję. Zatem zupełnie nieoczekiwanie w zaledwie 3 miesiące z najszczęśliwszej na świecie pary stali się kłębkiem nerwów.
Pomocy w tej sytuacji Gosia zaczęła szukać w pełnym wiedzy internecie. Pokazała swojemu partnerowi kilka artykułów mówiących o tym, że problem z zajściem w ciąże jest dzisiaj bardzo powszechny („nie mogę zajść w ciąże oraz „problemy z zajściem w ciąże”). Bardzo chciała go przekonać, że w ich przypadku jeszcze za wcześnie, by mówić o problemie czy niepłodności. Jednak mimo intencji uspokojenia partnera zauważyła, że w jej głowie również pojawił się głos niepewności. Postanowili nie czekać i nie zwlekać, tylko umówili wspólną wizytę w klinice niepłodności, by wykonać najważniejsze badania. Zależało im na tym, by upewnić się, że od strony fizycznej nie ma żadnych przeszkód, a z drugiej strony mieli nadzieję, że wyniki przyniosą im spokój.
Już po kilku dniach dowiedzieli się, że śluz szyjkowy w ciele Gosi może blokować nasienie partnera. Niestety jak wiele kobiet „poczuła się winna”. Nie potrafiła przyjąć tej informacji jako cennej wskazówki, która może przyspieszyć upragnioną ciąże. Jednak mimo nieprzyjemnego nastroju zdecydowali się na inseminację, która jak wiemy z opisu medycznego punktu widzenia jest rozwiązaniem szybkim i bezpiecznym. Zatem w tym miejscu można pozwolić sobie na podejrzenie, że historia Gosi skończy się pomyślnie w dniu zabiegu. Tymczasem na arenę ponownie wkroczyły silne emocje.

Gdy w umówionym terminie zjawili się w klinice niepłodności na inseminację presja zwyciężyła nad wolą i wspólną decyzją. Partner Gosi nie był w stanie oddać nasienia do zabiegu w dniu owulacji. Teraz oboje czuli się „winni”. Poziom frustracji wznosił się niebezpiecznie coraz wyżej. W tej sytuacji bezcenną pomocą okazała się dodatkowa metoda wspomagająca zapłodnienie, czyli mrożenie nasienia na potrzeby zabiegu. Mężczyzna może oddać nasienie w dowolnym, komfortowym dla siebie momencie – już bez presji, że to „musi być dzisiaj”. Dzięki temu oboje mogli odetchnąć i skupić się na rozładowaniu napięcia, które skumulowało się wokół całego procesu. Już w kolejnym miesiącu zabieg inseminacji przebiegł pomyślnie, a Gosia jest w upragnionej ciąży. Zatem „druga twarz” inseminacji to realna pomoc w likwidacji „poczucia winy”,  napięcia i stresu wywołanego przymusem „dnia owulacji” oraz skrócenie i złagodzenie czasu oczekiwania na dziecko.

Choć celem wszystkich par starających się o potomstwo jest realizacja najpiękniejszego marzenia, to tylko nieliczni potrafią zachować spokój i stan radosnego oczekiwania. To naturalne oraz ludzkie i właśnie dlatego nie kwitujemy tematu emocji w 2 zdaniach, tylko otwarcie pokazujemy jak kluczową rolę odgrywają w naszym życiu. Ze strony medycznej możemy zapewnić wszelki komfort, bezpieczeństwo oraz najnowocześniejsze metody. Staramy się również zapewnić terapie wspierające. Jednak tylko przyszli rodzice mają wpływ na sposób pielęgnowania swoich nastrojów oraz emocji. Ważne,  by droga do szczęśliwego rodzicielstwa była pełna nadziei, wyrozumiałości oraz życzliwości.
Tego życzymy wszystkim przyszłym RODZICOM.

Dla nas najważniejszy jest CZŁOWIEK

Dodaj komentarz

scroll top